W szkole naszła mnie ochota na gofry.Wróciłam do domu , włączyłam komputer.Posłuchałam kilku zdań,koniec.Nie chce pić,jeść.Ochota minęła.Do oczu napłynęły łzy bo usłyszałam coś co dotyczyło mnie kiedyś.
Nie jestem żadnym skejtem, ani nie dążę aby nim być, nie jestem lalką barbie która, przy pierwszym lepszym kieszonkowym od rodziców idzie przepieprzyć kasę na solarium, nie jestem cwaniarą, która myśli, że przez swoją grzywkę pozlepianą i ułożoną na bok zdobędzie popularność na fotoblogu, nie jestem bogata i nie chwalę się tym co tak na prawdę dostałam lub kupiłam sobie. Nie pytam się ludzi na portalu internetowym jak załatwić "kurwę która niby zabrała Ci przyjaciela", bo widocznie ta "kurwa" jest od Ciebie inteligentniejsza i nie potrzebuje żadnej z tych cech próżności jak i szyderczego usposobienia, aby zdobyć normalnego chłopaka.
Przyjaźń? Kiedy mówisz " spierdalaj " a ona dalej idzie za tobą bo wie, że masz problem.
Przyjaźń to jest wtedy kiedy mogę powiedzieć 'przestań mnie pocieszać szmato, bo jeszcze bardziej się rozryczę', a ona się śmieje
OdpowiedzUsuń